czwartek, 16 czerwca 2016

Airport Hotel Okęcie

 

Ostatnio często bywam w Warszawie.
Tym razem nocowałam w hotelu Airport Okęcie.

Po dotarciu do hotelu szybka rejestracja.
   Następnie udałam się w stronę dwóch wind, które obsługują piętra.
Trzecia winda, ta z prawej strony jeździ tylko na parking.

                                                     Spałam w pokoju standardowym.
Drzwi otwierają się po przyłożeniu karty, 
którą od razu można włożyć w odpowiednie miejsce, 
aby mieć prąd w pokoju. 
 Pokoje nie są za duże, ale nie można też zbytnio narzekać.
Jeżeli jedzie się z kimś bliskim jest ok.
Nie lubię za bardzo jeździć do tego hotelu na wyjazdy służbowe,
ponieważ przez to, że pokój jest mały, łóżka są bardzo blisko siebie.
Pierwsze co robię zawsze po dotarciu do tego hotelu 
to rozsuwam łóżka i przesuwam inne meble, 
żeby dało się normalnie funkcjonować. 
Na stronie hotelu są sprytnie zrobione zdjęcia,
 na których pokój sprawia wrażenie dużego :)
Jak się ktoś przyjrzy dokładnie to zobaczy, 
że ściany na tych zdjęciach są pod dziwnym kątem :)
Prąd w nocy do ładowania telefonów i innych sprzętów 
dostępny jest tylko w gniazdkach pod stolikiem obok TV. 
Są tam dwa gniazdka i nie ma co ukrywać, 
że  jest to za mało przy dwóch osobach w dzisiejszych czasach.
Gasząc światła wyłączają się wszystkie pozostałe kontakty.
W dzień też nie naładujesz niczego, jeśli nie jesteś w pokoju, 
ponieważ wyciągając  kartę, odłączasz prąd we wszystkich gniazdkach.
Jeśli mamy kilka urządzeń, które musimy ładować, a w dzień nie będziemy w pokoju, warto zabrać "rozdziałkę" lub przedłużacz, żeby w nocy można było naładować kilka urządzeń.
Mini barek zamykany na klucz, przez co z lodówki w ogóle nie można skorzystać.
Klimatyzacja w moim pokoju praktycznie nie działała. Było bardzo gorąco.
Jak uwielbiam ciepło, tak musiałam otworzyć okno i spać przy otwartym oknie,
 a zaznaczam, że byłam tam w zimie, więc w nocy od razu wpadało mroźne powietrze do pokoju.
Bałam się, żeby się nie przeziębić przez to, ale na szczęście choroba mnie ominęła :)











Łazienka ok.
Nie ma się do czego przyczepić.
Jest wanna i zasłonka, aby można było wziąć prysznic.
Polecam spakować własny żel do kąpieli, mydło, szampon.
Na dwie osoby, w łazience zostawiana jest 1 szt z każdej z tych rzeczy, 
małe mydełko, małe buteleczki.
Nie ma dozownika.






W "przedpokoju" jest szafa. Można się spokojnie rozpakować.
Jest też czajnik. Można zrobić sobie herbatę lub zaparzyć kawę.
Na powitanie na poduszce  znajdziemy ciasteczko a na stoliku wodę mineralną.



Korytarz




Restauracja znajduje się na parterze.
Korzystałam z niej tylko rano.
Wchodząc na śniadanie podajesz numer pokoju.
Jedzenie smaczne. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Są posiłki na ciepło typu jajka, parówki, są słodkie bułeczki oraz zwykłe bułeczki chyba robione na miejscu - pyszne. Są sery, wędliny, warzywa i są też owoce. Co mnie najbardziej zdziwiło w zimie były arbuzy ! Do tego pomarańcze i ananas krojony w plasterki. Były też gruszki.
Oczywiście standardowo jogurty, płatki oraz napoje ciepłe i zimne, soki.
Na jedzenie narzekać nie mogę.




Hotel zapewnia bezpłatny transfer z/na lotnisko.
O szczegóły trzeba jednak pytać pracowników, ponieważ nie korzystałam.

 Ogólnie hotel polecam. Jeżeli jedziemy z kimś bliskim to jak najbardziej nie ma się nad czym zastanawiać tylko można śmiało z niego korzystać :)

Adres hotelu:
UL. 17 STYCZNIA 24, 02-146 WARSZAWA



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam :)